Dania może jako pierwsza zakazać szybkorosnących kurczaków 

Duński minister ds. przyrody i dobrostanu zwierząt chce zakazać chowu szybkorosnących kurczaków – ras wyhodowanych tak, by w kilka tygodni osiągały masę, której ich ciała nie są w stanie udźwignąć. Zakaz popiera osiem duńskich partii, w tym cała koalicja rządząca. Taka zmiana poprawiłaby warunki życia około 70 milionów zwierząt rocznie.

Zakaz nie został jeszcze przyjęty, ale to ważny krok w jego stronę. Jeszcze w 2024 roku większość parlamentu odrzuciła podobną propozycję. Dziś ten kierunek popierają partie z całego spektrum politycznego. Zaproponowano m.in. okres przejściowy dla hodowców, udział sieci handlowych w zmianie, przekierowanie dopłat rolnych na hodowle o wyższym dobrostanie i wspólne przepisy na poziomie UE. 

Kurczak hodowany na mięso. Fot. Andrzej Skowron

Szybkorosnące rasy kurczaków

Kurczaki ras szybkorosnących przybierają na masie w ekstremalnym tempie – w zaledwie półtora miesiąca osiągają wagę 2-3 kilogramów. Ich ciała nie nadążają za takim tempem: kości ulegają deformacjom, serce pracuje ponad siły, a już po kilku tygodniach kurczęta nie mogą normalnie się poruszać. 

Tego cierpienia nie usuną lepsze warunki na fermie – to kwestia samej genetyki. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności w raporcie z 2023 roku zaleca odchodzenie od ras szybkorosnących. Przejście na rasy wolniej rosnące to najskuteczniejszy sposób na poprawę życia kurczaków.

W Danii hoduje się rocznie ponad 100 mln kurczaków, z czego ok. 70% to tzw. rasy szybkorosnące. W Polsce, według naszych informacji, to niemal wszystkie kurczaki, bo ok. 99%. 

Polskie kurczaki na duńskich półkach

Polska jest największym producentem drobiu w Unii Europejskiej. Co roku zabija się u nas ponad miliard kurczaków, a ponad połowa produkcji trafia za granicę, głównie do Unii, w tym do Danii.

Duńska branża ostrzega, że po wprowadzeniu zakazu sieci mogą sięgać po tańsze mięso z zagranicy, m.in. z Polski. Aby temu zapobiec, politycy proponują, by zakaz objął również mięso z importu. Parta współrządząca chce wspólnych przepisów dla całej Unii Europejskiej. Duński oddział Anima International proponuje również porozumienie rządu z sieciami handlowymi, które zabezpieczy przed importem kurczaka z niższym dobrostanem.  

Duńskie sklepy już się zmieniają, Norwegia idzie jeszcze dalej

Zakaz w Danii byłby kolejnym krokiem po zmianach, które już zachodzą. Duńskie instytucje państwowe nie kupują szybkorosnących kurczaków do swoich stołówek. Tak samo zdecydowała co trzecia duńska gmina, która zaopatruje m.in. przedszkola i domy opieki. 

Największe sieci handlowe już w poprzednich latach zobowiązały się odchodzić od szybkorosnących kurczaków. Według raportu duńskiego oddziału Anima International z października 2026 roku rasy wolniej rosnące to już ponad 40% kurczaków sprzedawanych w duńskich supermarketach.

Jeszcze dalej poszła Norwegia, gdzie co roku hoduje się ponad 70 mln kurczaków. W styczniu 2026 r. tamtejsza branża ogłosiła, że do końca 2027 r. szybkorosnące rasy znikną z produkcji. Norwegia będzie pierwszym krajem na świecie bez szybkorosnących kurczaków.

To, co dzieje się w Danii i Norwegii, to bardzo dobra wiadomość dla milionów zwierząt. Pokazuje, że od szybkorosnących ras można odchodzić na dużą skalę.


Maria Madej

W Otwartych Klatkach zajmuje się kampanią Jak One To Znoszą. Uwielbia mocną herbatę, długie wyprawy z psem i nocne bieganie.

Udostępnij artykuł